Wydawać by się mogło, że Arch to przecież bardzo dobra baza pod inną, własną, dystrybucję. Ale okazuje się, iż nie jest to tak do końca prawda.
Ponieważ z jednej strony mamy system, który jest idealny do "klonowania", czy "kopiowania", ale z drugiej strony system aktualizacji, czy AUR czyni z tego zaletę tego systemu. Ale w przypadku własnej dystrybucji, to koszmar.
I nie chodzi o to, że nasz system, w momencie jego wydania (upublicznienia) jest już... przestarzały. A im dłużej "nasza" wersja Archa pozostaje bez nowej wersji, tym nasz system z każdym dniem starzeje się jeszcze szybciej.
Ale postanowiłem wybrać kilka dystrybucji, klonów Arch linux, z działającym pulpit, bazą programów (choć nie zawsze), oraz... graficzny, prosty, instalatorem (także nie zawsze).
ArchBang - link.
Najmniejsza dystrybucja? Nie do końca, ponieważ może i ArchBang to niecałe 500MB, ale to nadal jednak wiele w porównaniu z innych dystrybucjami, opartymi o... openbox, oraz nie zawierającymi praktycznie żadnego programy w zestawie. I teraz pytanie: albo menu openbox nie zostało skonfigurowane, albo dystrybucja ta kryje w sobie "jakąś tajemnice". Do dyspozycji użytkownika w przypadku wersji lite zostaje openbox, oraz terminal, a przypadku wersji normalnej... działa przeglądarka i terminal, bo niczego więcej nie ma.
Instalator w wersji psełdo-graficzno-tekstowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz