środa, 18 stycznia 2017

Pinguy OS umiera?

Ostatni wpis na stronie tej dystrybucji świadczy o tym, iż dystrybucja nie będzie rozwijana, a wręcz umarła (źródło).

Pierwszym mankamentem jest fakt istnienia w gąszczu innych klonów Ubuntu, czy Debiana.
Drugą bolączką tej dystrybucji jest fakt, że od początku nie przypadła mi do gustu, będąc wręcz zaśmieconą przez programy (w 2011 roku), czy inne elementy, które się duplikowały.

Obecnie, wydanie oparte o Ubuntu 14.04.4, ograniczyło ilość elementów, ale nie zienia to faktu, iż dystrybucja ta nie wydaje się w żadnym przypadku lepsza.
Powód jest oczywisty: nic nowego.
Pinguy OS nie reprezentuje żadnej innowacji, a jedynie wykorzystane zostało to, co ekosystem linux posiada.
Także wybór pulpitu nie zachwyca, ponieważ gnome-shell w wersji starej, po prostu ma problemy, także docker, czy gnome-do, to raczej nic co by przyspieszało działanie.
W dobie Mint-a, kubuntu, czy innych wersji Ubuntu, czy Debiana, Pinguy OS nie prezentuje się zachwycająco. Co więcej, większość twórców innych klonów/dystrybucji wybiera Debiana, a nie Ubuntu w wersji LTS. Ponieważ w przypadku Debiana, zawsze pozostaje wytłumaczenie iż priorytetem to stabilności działania, wobec przestarzałych wersji. W przypadku Ubuntu LTS trzeba liczyć się z tym, iż co 2 lata trzeba będzie wykonać nową wersję. Ale jak napisałem, Pinguy OS nie posiada niczego własnego, co oznacza iż nowa wersja nie przyniesie nic nowego, niczego od siebie. Brakuje czegoś, co by przyciągało użytkownika, a tego (moim zdaniem) brak.

Czy ktokolwiek zapłacze nad Pinguy OS?
Myślę, że będzie to nie wiele osób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz