środa, 21 grudnia 2016

o Linux Mint 18.1 Serena

Mint…

Większość już pomyśli, znając tego bloga, że będzie grubo. Oj, będzie… ale nie tak do końca.

Zawsze Linux Mint wzbudzał we mnie mieszane uczucia. Bo niby oparty o Ubuntu, które samo opiera się w pewnej części na Debianie. Szkoda, że Debian na żadnej dystrybucji się nie opiera, ale zostawmy to.

Ale… Jeśli spojrzy się na Linux Mint jako osoba mało obeznana z systemem Linux, to okazuje się, że to zacny system. Naprawdę. Nakładki na elementy systemu są naprawdę proste i nie angażują nikogo to zastanawiania się nad tym, co i jak działa. Bo po jaką ch… „Po co”? Mało chyba kto wie, że nawet synaptic został przerobiony. Zdziwiony? Też byłem. Ale to prawda. W wersji Mint brakuje jednego przycisku. Chodzi o przycisk: zaznacz wszystko do aktualizacji. Ciekawiej się robi, kiedy pojawia się nowsza wersja pakietu i chcemy dokonać aktualizacji. Lipa. Opcja aktualizacji jest… nieaktywna. Albo tak było u mnie. Grubo?
No raczej.
Ale, ale… spokojnie. Tak ma być!!
Nie patrz tak na mnie, ty który, lub która to czytasz.
Ponieważ aktualizację dokonuje się przez inny element w systemie, ziom. Synaptic jest dla idi…w.

Cinnamon.
Twór oparty o API Gnome3. Zacny, ale nie wybitny. Jedyna zaleta, że uruchamiasz Linux Mint i wiesz wszystko, co i gdzie. Naprawdę. Proste, są animacje, odpowiednie opcje. Nie ma lipy. Ten kawałek kodu od twórców Minta jest dość dobry. Jest menu, jest panel na dole ala Windows, czy KDE, jest zegarek, ikonki obok, lista programów w menu… No wszystko jest. Czego chcieć więcej.

Unity7 przy Cinnamon wymięka. Zastanawiałem się: Dlaczego?
I odpowiedź jest prosta jak budowa cepa: Bo nikt ci niczego nie narzuca, abyś zmienił swoje przyzwyczajenia. Unity7 to panel z ikonkami z boku, panel z menu u góry. I te ogromne menu z ikonkami. Do tego wszystko działa, jakby miało zadyszkę (zależnie od laptopa, czy komputera). Nie ważne, że Unity7 jest od kilku lat w Ubuntu, i delikatnie się przejadło i obrzydło, to jednak nadal Canonical pakuje to do kolejnych dystrybucji, zamiast wymyślić coś innego. Unity8… w produkcji. Kiedy się pojawi? Kto to wie? Chyba samo Canonical tego nie wie.
Ale to co wyróżnia Cinnamon to to, że jest przenoszalne. A więc może być użyte w każdej innej dystrybucji. Z Unity7… ktoś widział ten pulpit gdzieś indziej niż w Ubuntu?

Jednak największą bolączką Linux Mint jest… trzymajcie się… starość. I to dosłownie. Powód jest oczywisty, bo Linux Mint opiera się na Ubuntu LTS, a więc… brak nowości, a jedynie poprawki bezpieczeństwa. A więc jest grubo do tego stopnia, że ludzie siedzą na starociach, chyba nawet o tym nie wiedząc. Naprawdę. Bo jak wspomniałem, większość użytkowników systemu Mint, ma w d… co i jak działa w ich systemie. Ma działać. I działa, tylko że jest stare, a to już inna bajka.

Jedyne co pozwala się utrzymać Linux Mint na powierzchni to… społeczność. Ubuntu w tym temacie jest słabe. Aby nie napisać, dnem. Launchpad jest o.k, ale to jedynie paczki, nie ma żadnych aspektów integrujących, czy wspierających np. Unity7. W tym temacie Cinnamon naprawdę błyszczy. Możliwość dodawania elementów z sieci, które stworzyli użytkownicy… szacun.

I nie chce być źle zrozumiany, Linux Mint to nie jest zła dystrybucja. Instalujesz, i korzystasz. To że opiera się na dość przestarzałym jak na świat linux systemie, to inna para kaloszy. Posiada dość wygodne i proste programy, które nie angażują nikogo do poznania swojego systemu, co niektórym odpowiada.
Dystrybucja naprawdę dobra, jeśli zależy ci jedynie na darmowym systemie, z prostym pulpitem, stabilnymi programami.

ps.
Można bez żadnych problemów dokonać aktualizacji do najnowszej wersji Ubuntu, ale jedynie elementy Ubuntu. Ale jednak da się to zrobić. Co to daje? W sumie… nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz