sobota, 6 października 2012

nautilus 3.6 vs reszta świata

Nautilus - menadżer plików w środowisku graficznym gnome. Dość prosty, niezbyt rozbudowany menadżer do organizowania plików na swoim komputerze.

Nautilus 3.6 - mocno krytykowany za przebudowanie i zlikwidowanie kilku przycisków, które podobały się innym. Nadal prosty, ale i też funkcjonalny, moim zdaniem.

Ale o co chodzi?
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę :)
Dokładniej tłumacząc o twórców Mint (klona Ubuntu), którzy to wypieli się na nautilus w najnowszej wersji i... postanowili ogłosić całemu światu, że stworzą własną wersję nautilus, gdzie rzeczy dobre będą przywrócone.

Fajnie prawda, jacy ci twórcy mint są fajni i prawi... chyba tylko w robienia szumu koło swojej dystrybucji, bo cała reszta to dzieło innych osób.
Ale przejdźmy do pewnych porównań, aby nie było że piszę coś bez potwierdzenia :)

Dolphin wersja 4.9.x
Źródło: http://dl.maximumpc.com/

Źródło: http://kde.org/


Źródło: http://www.mykde.home.pl/

Przyjrzyjmy się jednak innemu menadżerowi plików - Pantheon Files (aka Marlin) - z którego korzystam już od roku.



Konstrukcja dość prosta, żeby nie napisać prostacka. Nie przeszkadza mi to w żaden sposób operować plikami, cofać się do katalogu wyżej, kopiować - kasować plików, robić innych operacji na plikach itd.

Jedyna różnica do innych menażerów plików jest taka, że zamiast przyciskami "w górę"/"wstecz" operuję "zakładkami" miejsca.
Co jest w tym zabawne: dużo szybciej przemieszczam się pomiędzy katalogami niż wcześniej :)

A tu Nautilus 3.6, który sobie zainstalowałem aby sprawdzić: o co chodzi i z czym ludzie mają problem?

Szczerze: nautilus 3.6 mocno przypomina mi Pantheon Files, tylko z większą ilością opcji.

Pantheon Files




Nautilus 3.6


I bez celu nie wstawiłem tutaj obrazów przedstawiających Dolphin w wersji KDE4 4.9.
Przyglądając się menadżerowi od KDE4 szybko przekonamy się, że nie posiada on opcji: "w górę". Posiada za to możliwość zmiany wyglądu układu katalogów i plików + wyszukiwanie + uruchomienie podglądu plików np. graficznych + możliwość podzielenia widoku plików i katalogów na pół (coś ala: dwa okna w jednym oknie).

Więc dlaczego jakaś grupa ludzi nie zacznie się burzyć, że twórcy KDE4 uprościli ich menadżera plików?
Bo każdy mądry zacznie wykorzystywać do przemieszczania się adres do danego katalogu, który pozwala dużo szybciej przemieszczać się wstecz niż "strzałka do góry". A co z resztą rzeczy? A czy do organizowania plików/katalogów i działania na nich potrzebne jest coś jeszcze?

Czy w takim razie użytkownicy dystrybucji Mint są manipulowani i nastawiani negatywnie do czegoś, bez uprzedniego sprawdzenia sobie danego elementu?
Śmiem podejrzewać, że tak.
Bo jak wytłumaczyć to, że użytkownicy Mint nienawidzą Ubuntu, choć system "na którym siedzą" w 96% to  Ubuntu?

Ale wróćmy do Nautilus 3.6, który w nim, moim zdaniem, nie odstępuje od Pantheon Files.
Brak przycisków: "w górę" czy menu pod belką: od dawna się do tego przyzwyczaiłem i nie sprawia mi problemów operowanie plikami czy katalogami.

Więc gdzie jest problem?
W ludziach, którzy nie potrafią przyzwyczaić się do tego, że czegoś brak, a co innego zostaje usprawnione.

Co do nautilus 3.6 - prosty, szybki, fajny menadżer plików.
Chyba że oczekujecie, że wasz menadżer plików będzie sprawdzać pocztę, wysyłać wiadomości na konto twitter, a przy okazji wyniesie śmieci.

To, że Nautilus został uproszczony to i nawet dobrze.
Jak się komuś to nie podoba, zawsze ma wybór pomiędzy innymi menadżerami plików jak: PCmanFM, Thunar, Pantheon Files, Marlin, czy elementy danego pulpitu: Dolphin - kde4, caja - mate.

I tak jak korzystam od prawie roku z Pantheon Files, tak nikt mnie nie przekona do tego, że menadżer plików musi i ma robić coś więcej niż pozwalać mi na działać na plikach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz